ANNA WOJCIECHOWSKA – KOBIETA, MATKA, ŻONA, KANDYDATKA NA PREZYDENTA EŁKU

Nigdy nie ciesz się ze znalezionych pieniędzy, bo pamiętaj, że ktoś je przecież zgubił – tego nauczyła ją mama. Jak  sama o niej mówi, cudowna kobieta, która oddawała co miała, bo inni potrzebowali  tego bardziej. Podobnie starała się wychowywać swojego syna Marcina, dziś znanego dziennikarza radia ZET.  W dzieciństwie czytała mu Małego Księcia, książkę nie tylko o miłości, ale przede wszystkim o odpowiedzialności za swoje postępowanie i postawę względem innych.

Na wywiad zaprasza mnie do swojego domu, choć nigdy nie widziałyśmy się na oczy, w swój najbardziej prywatny świat wprowadza bez zastanowienia. Oprowadza po domu i ogrodzie, częstuje wyhodowaną rukolą. Parzy kawę, podaje ciepły koc na nogi…

Mówi, że w życiu kieruje się tym w co wierzy, a nie tym co korzystne, ze wszystkiego stara się wyciągać dobro. Nie jestem interesowna – uśmiecha się.

Pozyskała już wiele milionów złotych z funduszy unijnych tworząc autorskie projekty! Dzięki niej bije w Ełku nie jeden dzwon!

Jaka jest Anna Wojciechowska, kobieta, żona, matka, kandydatka na prezydenta Ełku?

 

 

Już oficjalnie? Anna Wojciechowska kandydatką  na prezydenta miasta Ełku? Skąd pomysł?

 

Tak!  – uśmiech.

Od ponad roku miałam zaproszenia na rozmowy, zachęcano mnie bym startowała w wyborach na prezydenta Ełku.

Mam duże doświadczenie zawodowe, ale przede wszystkim  jestem skuteczna w działaniu. Pierwsze projekty pisałam właśnie dla Urzędu Miasta w Ełku. Obecnie pracuję w Gminie Ełk. Mam jeszcze bardzo dużo energii i chciałabym wykorzystać ją na działanie. W kwestiach gospodarczych mamy w Ełku jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

 

 To my mamy „złego” prezydenta?

 

Kandyduje nie dlatego, że mamy złego prezydenta! Ja po prostu widzę ten urząd trochę inaczej!

Chciałabym się skupić na rozwoju przedsiębiorczości w Ełku, ułatwić przedsiębiorcy możliwość inwestowania na naszym terenie. Mam w tym bardzo duże doświadczanie, zajmowałam się wiele lat przedsiębiorczością i wszyscy mnie z nią kojarzą. W Ełku brakuje miejsc pracy, dobrych miejsc pracy, dobrze płatnych!

 

I pani to zmieni?  To jest zadanie samorządu?

 

Tak, uważam, że jest to do zrobienia, że jest to realne.

A czyje to ma być zadanie? Oczywiście, że samorządu – podnosić jakość życia mieszkańców!

Nie mamy żadnej wyższej szkoły zawodowej! Fachowcy przyjeżdżają do nas z innych miast, bo u nas ich brakuje! Musimy pobudzić kreatywność!

Bardzo chciałabym utworzyć w Ełku Radę Prezydentów. Taka współpraca może przynieść wiele dobrego. Ich doświadczenie może okazać się bardzo cenne i pomocne. Mogliby podpowiadać: zostaw to, myśmy już to przerabiali, to nie ma sensu…

 

Najważniejsi w pracy samorządowca  są …?

 

Ludzie!

 

Porozmawiajmy o naszym mieście! Ostatnio w mediach grzmi : „Ełk to miasto dla starych ludzi”!? A jak ludzi młodych dopadnie „syndrom dnia świstaka”, że nic do końca życia się tu już nie zmieni, nic nie wydarzy, każdy dzień będzie podobny do drugiego, a starzy ludzie będą samotnie umierać. Przedziwna to spychologia! Nie chce się pani krzyczeć: gdzie nasza sprawczość i odpowiedzialność!???

 

To jest prawo natury, że społeczeństwo się starzeje. My powinniśmy umiejętnie wykorzystać ich potencjał. Z seniorów powinniśmy się cieszyć, bo senior to doświadczenie, to mądrość.

Nasze miasto trzeba pobudzić przedsiębiorczo i  wtedy więcej młodych ludzi tu zostanie!

Dla młodych zachęta musi być w systemie. Ale oczywiście zgadzam się, że nie powinno się młodych ludzi zostawiać z takim przekazem. Rozmawiać powinniśmy o rozwiązaniach, naszej sprawczości i odpowiedzialności.

 

Usłyszałam ostatnio w jednej z debat medialnych, do której zostali zaproszeni m.in. ełccy radni i przedstawiciele organizacji pozarządowych taki przekaz, że ludzie młodzi wyjeżdżają z naszego miasta, bo pokończyli szkoły, są dobrze wykształceni i powinni dobrze zarabiać! Zgadza się pani z tym? Dobra pensja na start?

 

Ścieżka każdej „kariery” powinna przebiegać etapami. I tu też najwięcej zależy od nas! W krajach zachodnich ludzie kończą Harvard, Oxford, wiadomo, że są dobrze wykształceni. Idą do pracy i też dostają okres próbny. Wykształcenie to nie wszystko, potrzebne jest jeszcze doświadczenie. Myślę, że to niewłaściwy sposób myślenia zaczynać od „ mnie się należy”. Karierę robi się od podstaw, etapami! Teorię musisz uzupełnić praktyką.

 

Co zrobi pani dla miasta jeśli wygra wybory?

 

Przede wszystkim poprawię jakość życia w naszym mieście. Obniżę koszty utrzymania, które są droższe niż w innych miastach naszego regionu.

Chciałabym przyśpieszyć decyzyjność urzędu, bo czas to pieniądz! Stworzyć dobre warunki do inwestowania w naszym regionie. Zatrzymać specjalistów i młodzież. Utworzyć dobrze płatne miejsca pracy! Otworzyć wyższą szkołę zawodową  – bezpłatną! Wybudować szkoły i przedszkola  w miejscach potrzebnych. Zadbać o osoby niepełnosprawne i ich otoczenie. Pracy jest mnóstwo.

Musimy nauczyć  „dogadywać się” między samorządami. Razem przecież z innymi samorządami ościennymi, mamy  wspólne tereny inwestycyjne, przez co moglibyśmy stworzyć wspólną ofertę inwestycyjną. Chciałabym utworzyć biuro obsługi inwestora (ale takie z prawdziwego zdarzenia)  wprowadzić ulgi podatkowe, przyciągnąć przedsiębiorcę  a potem go zatrzymać. Mam mnóstwo pomysłów!

 

Nie razi panią demonstracja na pokaz, próżność polityków zalewająca dziś media społecznościowe? To dlatego, że nie mają nic do powiedzenia? Pod blichtrowymi złoceniami, patos i pustka na sprzedaż. Ludzie wybierają polityków, samorządowców po to aby móc oglądać ich błyszczący od  „byłam tu i tam” fanpage?

 

Zgadzam się, nie taki przekaz powinni umieszczać politycy. To nie o nich samych przecież chodzi. Nie o sobie powinni pisać! Ale chyba nie mam na to wpływu. Niektórzy zapominają jaka grupę  i o czyje interesy reprezentują. Przypominają sobie  o tym w roku wyborczym.

 

Nie rozumieją, że paradoks polega na tym, że nie da się naszych problemów rozwiązać przez kąpiel w czyimś politycznym blasku i fotogeniczności? Tym bardziej sprowadzanie polityki społecznej do takich kształtów to jakaś …?

Niepoprawność !

 

Jakieś nazwiska osób, które znajdą się w pani otoczeniu w przypadku wygranej?

 

O nazwiskach może trochę później. Ale jestem zadowolona bo wspiera mnie  i idzie ze mną duża grupa ełczan. Ale  jestem bezpartyjna. Nie należę do żadnej partii. Nie wykluczam nikogo.  Będę współpracować ze wszystkimi mądrymi ludźmi, bez znaczenia po której są stronie.

 

Należy pani do Europejskiej Unii Kobiet?

 

Tak, Europejska Unia Kobiet działa na terenie całej Europy, chcę aby działała również w naszym mieście. Do Unii mogą należeć kobiety, które są aktywne, które chciałyby pomagać walczyć z problemami życia codziennego i wspierać się nawzajem.

Dzięki Unii mamy możliwości lobbingu, możemy w ten sposób zmieniać rzeczywistość, która wymaga zmiany.

 

Partia Anny Wojciechowskiej?

 

Jestem osobą bezpartyjną. Kandydować będę z list PO i Nowoczesnej i  poparciem SLD

 

Marzenia się spełniają! A jak pani marzenia również się spełnią?

 

Marzeń mam bardzo dużo i jedno  z nich to rozwój naszego miasta, zwłaszcza gospodarczy, żeby każdy mógł odnaleźć motywację by tu właśnie mieszkać. Kiedyś ja tu wróciłam i mam skalę porównawczą do innych miast w Europie. Chciałabym, abyśmy tutaj mieli podobny standard życia jak tam.

 

 

Dziękuję serdecznie za rozmowę!

POWRÓT Sfinansowano z KKW Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska